Polski system ochrony zdrowia funkcjonuje dziś w coraz większej mierze dzięki pielęgniarkom, które osiągnęły już wiek emerytalny, wynika z najnowszego raportu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych zaprezentowanego podczas konferencji prasowej poświęconej sytuacji kadrowej w pielęgniarstwie. Choć statystyki wskazują na niewielki wzrost liczby pielęgniarek pracujących z pacjentami, eksperci podkreślają, że poprawa ma charakter jedynie pozorny.  

W 2024 roku liczba pielęgniarek pracujących z pacjentami wzrosła do 219,9 tys., czyli o 3,8 tys. więcej niż rok wcześniej. Jednak niemal cały ten wzrost zapewniły osoby po 60. roku życia. Liczba pielęgniarek w wieku emerytalnym wzrosła o 3,7 tys., co oznacza, że system coraz bardziej uzależnia się od pracy osób, które mogłyby już zakończyć aktywność zawodową.  

To nie młode kadry ratują dziś system. Ratują go pielęgniarki, które dawno mogły przejść na emeryturę. Polski system ochrony zdrowia stoi dziś na barkach kobiet, które powinny już odpoczywać po kilkudziesięciu latach pracy. W obliczu systemowego braku pielęgniarek, niewykorzystane zostają kompetencje położnych – podkreśla Krystyna Ptok, Przewodnicząca OZZPIP.

Polska nadal daleko za Europą

Mimo niewielkiego wzrostu wskaźnika liczby pielęgniarek na 1000 mieszkańców, Polska nadal pozostaje znacząco poniżej średniej państw OECD. Obecnie wskaźnik ten wynosi około 5,8 pielęgniarki na 1000 mieszkańców, podczas gdy średnia dla porównywalnych systemów ochrony zdrowia przekracza 11 pielęgniarek.  

Tempo wzrostu liczby pielęgniarek jest również ponad dwukrotnie wolniejsze niż zakładała rządowa strategia rozwoju pielęgniarstwa z 2019 roku. Eksperci alarmują, że obecna dynamika nie odpowiada rosnącym potrzebom zdrowotnym starzejącego się społeczeństwa. Od 2019 roku liczba seniorów wzrosła czterokrotnie szybciej niż liczba pielęgniarek pracujących z pacjentami.  

System coraz bardziej zależny od seniorek

Już ponad jedna piąta pielęgniarek pracujących z pacjentami posiada uprawnienia emerytalne. Efektywny wiek odejścia z zawodu wynosi obecnie około 64,5 roku, podczas gdy dla ogółu kobiet w Polsce to około 60,7 roku. W praktyce oznacza to, że wiele pielęgniarek pracuje długo po osiągnięciu wieku emerytalnego, część nawet po 70. i 80. roku życia.  

Eksperci zwracają uwagę, że pozostawanie pielęgniarek w zawodzie było w ostatnich latach możliwe przede wszystkim dzięki poprawie wynagrodzeń i warunków zatrudnienia. Ewentualny powrót do wcześniejszych mechanizmów płacowych może doprowadzić do gwałtownych odejść z zawodu.

Nie wiemy, ile pielęgniarek odejdzie z pracy po zmianach płacowych. Wiemy jedno – system może tego nie wytrzymać – podkreśla Ptok.

Deficyt pielęgniarek obejmuje już niemal cały kraj

Raport pokazuje również, że kryzys kadrowy przestał być problemem lokalnym. Według danych Barometru Zawodów w 2026 roku w niemal 300 powiatach występuje deficyt lub znaczny deficyt pielęgniarek, a w żadnym powiecie nie odnotowano nadwyżki kadrowej.  

Jednocześnie pogłębiają się różnice między województwami. Regiony, które już wcześniej miały najmniej pielęgniarek, nadal rozwijają się pod tym względem wolniej niż średnia krajowa.  

Więcej studentów nie rozwiązuje problemu

Choć rekordowa liczba osób rozpoczęła studia pielęgniarskie, znaczna część nie dociera do końca kształcenia. Coraz większą grupę nowych osób uzyskujących prawo wykonywania zawodu stanowią także osoby w wieku 35–50 lat, które będą pracować znacznie krócej niż młode kadry rozpoczynające karierę zawodową po studiach.  

Nie wystarczy otworzyć kierunków studiów. Trzeba jeszcze doprowadzić studentów do zawodu i zatrzymać ich w systemie – wskazuje przewodnicząca OZZPIP.

Medycyna się rozwija — a system nadal liczy pielęgniarki jak 20 lat temu

Nowoczesna medycyna skraca czas hospitalizacji, ale jednocześnie znacząco zwiększa liczbę, intensywność i złożoność procedur wykonywanych każdego dnia przez pielęgniarki. Pacjenci trafiają dziś do szpitali w cięższym stanie niż jeszcze kilkanaście lat temu: są starsi, wielochorobowi i wymagają stałego monitorowania oraz bardziej zaawansowanej opieki. Coraz większa część leczenia odbywa się poza szpitalem: w domu pacjenta, opiece długoterminowej, środowiskowej i ambulatoryjnej. To również wymaga obecności pielęgniarek i zwiększa obciążenie systemu.

–  Rozwój nowych technologii i terapii nie zmniejsza zapotrzebowania na pielęgniarki. Przeciwnie, wymaga wyższych kompetencji, większej odpowiedzialności i większej ilości czasu poświęcanego pacjentowi. Obecne normy zatrudnienia oraz wyceny świadczeń nadal opierają się głównie na liczbie łóżek lub pacjentów, a nie na rzeczywistym czasie i poziomie trudności pracy pielęgniarki. System nadal nie uwzględnia faktu, że jedna pielęgniarka wykonuje dziś znacznie więcej czynności medycznych, administracyjnych i koordynacyjnych niż jeszcze 20 lat temu. W praktyce oznacza to rosnące przeciążenie personelu, mniej czasu dla pacjenta i coraz większe ryzyko błędów oraz wypalenia zawodowego – mówi Katarzyna Tymińska, pielęgniarka z 40-letnim stażem pracy na oddziale kardiochirurgii dziecięcej.

Pacjenci już odczuwają skutki kryzysu

Niedobory pielęgniarek przekładają się bezpośrednio na bezpieczeństwo pacjentów. W wielu placówkach personel pracuje w warunkach przeciążenia, pojawiają się jednoosobowe dyżury, nieobsadzone minimalne normy zatrudnienia oraz ograniczony czas dla pacjentów. Rosną także ryzyko błędów medycznych i wypalenia zawodowego personelu.

Braki pielęgniarek to nie problem statystyczny. To problem bezpieczeństwa pacjentów. Sytuacja jest trudna na wielu oddziałach, a dramatyczna na oddziałach psychiatrycznych. Bez norm zatrudnienia niestety nagminnie obsady są za małe i zdarzają się nawet te jednoosobowe – mówi Jolanta Januszczak, pielęgniarka psychiatryczna.

Pielęgniarka jest często pierwszą osobą, z którą mamy styczność, kiedy jesteśmy przyjmowani na oddział czy w innych miejscach, np. centrach zdrowia psychicznego. Dla bezpieczeństwa pacjentów wystarczająca ilość pielęgniarek jest gwarantem bezpieczeństwa – mówi Norbert Bolek z Fundacji eFkropka.

Dla pacjenta nie ma znaczenia, czy pielęgniarka pracuje w szpitalu, domu opieki czy opiece środowiskowej. Ważne jest, żeby ktoś był obok wtedy, gdy potrzebuje profesjonalnej pomocy. Tymczasem w opiece długoterminowej brakuje dziś pielęgniarek dramatycznie, a personel jest skrajnie przeciążony. Społeczeństwo starzeje się coraz szybciej, liczba osób wymagających codziennej opieki rośnie z roku na rok, a już dziś brakuje ludzi do jej zapewnienia. Musimy pamiętać, że pielęgniarki są potrzebne nie tylko przy szpitalnym łóżku, ale także w domach pacjentów, zakładach opiekuńczych i całym, szeroko pojętym systemie opieki długoterminowej – mówi Tomasz Michałek z Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Polska bez długofalowej strategii

Podczas, gdy kraje takie jak Niemcy, Norwegia czy Szwajcaria wdrażają wieloletnie strategie zabezpieczenia kadr pielęgniarskich nawet do 2040 roku, w Polsce nadal brakuje aktualizacji polityki kadrowej i kompleksowego planu działań. OECD, WHO oraz Komisja Europejska coraz częściej alarmują o pogłębiającym się kryzysie pielęgniarskim w Europie.  

Autorzy raportu apelują o pilne wdrożenie działań naprawczych obejmujących m.in. poprawę warunków pracy, rozwój ścieżek kariery, skuteczne programy mentoringowe dla młodych pielęgniarek oraz długofalowe planowanie kadr medycznych. – Koniecznie musimy dokonać przeglądu i aktualizacji norm pracy, tak aby odpowiadały realnym procedurom  wykonywanym na oddziałach – apelowała Dorota Ronek, wiceprezes OZZPIP.  

Raport kadrowy pielęgniarek i położnych ma na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej i decydentów na rzeczywistą skalę kryzysu kadrowego w pielęgniarstwie oraz jego konsekwencje dla bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli.

Raport „Analizy kadrowe pielęgniarek – aktualizacja” wskazuje jednoznacznie: bez systemowych działań Polska w najbliższych latach może stanąć wobec dramatycznego pogłębienia kryzysu kadrowego w ochronie zdrowia.  

Z raportem można zapoznać się TUTAJ.

W związku z wypowiedzią Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska z dnia 20 marca 2026 r., która padła w programie „Bez Kitu” na antenie TVN24, Zakładowa Organizacja Związkowa OZZPiP przy SP ZOZ w Lesku zwróciła się o publiczne sprostowanie informacji niezgodnych ze stanem faktycznym.

Stan faktyczny

Oddział Położniczo-Ginekologiczny w SP ZOZ w Lesku:

•  pozostawał zawieszony od 1 lipca 2025 r. do 31 grudnia 2025 r. (z powodu remontu),

•  nie wznowił działalności po zakończeniu remontu,

•  został trwale zlikwidowany z dniem 1 stycznia 2026 r.

W konsekwencji:

•  personel, w tym położne, otrzymał wypowiedzenia,

•  pacjentki z powiatów leskiego, bieszczadzkiego i sanockiego zostały pozbawione dostępu do świadczeń w zakresie położnictwa i ginekologii,

•  nie utworzono żadnej formy zabezpieczenia zastępczego, w tym zapowiadanej tzw. „ginekologii jednego dnia”,

•  nie wdrożono nowego produktu Narodowy Fundusz Zdrowia dotyczącego opieki nad kobietą w ciąży i rodzącą w SOR i izbach przyjęć.

Skutki dla regionu

Likwidacja oddziału oznacza istotne ograniczenie dostępności świadczeń zdrowotnych dla mieszkanek regionu.

W wielu przypadkach najbliższy oddział położniczy znajduje się obecnie w Brzozowie, co oznacza:

•  dystans sięgający nawet ponad 50 km,

•  czas dojazdu wynoszący około 2 godziny.

Działania podejmowane przez Związek:

•  już 19 maja 2025 r. poinformował Prezesa Rady Ministrów o ryzyku zawieszenia i likwidacji oddziału,

•  wskazywał na konsekwencje dla bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet w regionie,

•  przypominał o wcześniejszych likwidacjach oddziałów położniczych w Sanoku i Ustrzykach Dolnych,

•  podejmował interwencje u Wojewody Podkarpackiego, w Narodowym Funduszu Zdrowia oraz w Ministerstwie Zdrowia,

•  występował o wyjaśnienie przyczyn zmniejszenia kontraktu NFZ.

Aktualna sytuacja SP ZOZ w Lesku

Sytuacja ekonomiczna placówki pozostaje bardzo trudna.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez pracodawcę:

•  wynagrodzenia za luty 2026 r. zostały wypłacone w wysokości 75% należnej kwoty,

•  istnieje realne zagrożenie wypłaty wynagrodzeń za marzec 2026 r. na poziomie około 50%.

Stanowisko

W związku z powyższym wzywamy Prezesa Rady Ministrów zgodnie z jego przedwyborczymi deklaracjami do:

•  podjęcia pilnych działań w celu poprawy sytuacji SP ZOZ w Lesku,

•  zapewnienia realnego zabezpieczenia świadczeń dla kobiet w ciąży i rodzących w regionie.

Podkreślamy, że sprawa ta ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców trzech powiatów oraz dla stabilności funkcjonowania naszego szpitala.

Czytaj więcej:

Pismo do Prezesa Rady Ministrów

Załączniki do pisma

🚨 Uwaga! 

To pracodawcy chcą ograniczyć i zmienić ustawę o minimalnych wynagrodzeniach pielęgniarek i położnych.

📄 Postulują do Ministra Zdrowia o zmniejszenie naszych gwarantowanych pensji.

📅 I to właśnie oni organizują protest 3 marca.

⛔ Nie dajmy się w to wciągnąć.

Jako pielęgniarki i położne, członkowie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, NIE BIERZEMY UDZIAŁU w proteście organizowanym przez tych, którzy chcą odebrać nam nasze wynagrodzenia!

✊ Nie będziemy protestować przeciwko sobie. Bronimy naszych praw, naszej pracy i naszego wynagrodzenia.

Sprawdzamy, czy Rekomendacje AOTMiT z 2024r. były trafne i pracodawcy otrzymali środki finansowe na poziomie zabezpieczającym wynagrodzenia i leczenie pacjentów. Kto ma rację: AOTMiT czy zarządzający podmiotami leczniczymi?

AOTMiT uważa, że Rekomendacja nr 48/2024 z 24 maja 2024r. przyjęta przez Ministra Zdrowia w wariancie III (najwyższym) była trafna, a pracodawcy otrzymali środki na wzrosty wynagrodzeń, nawet w wyższym poziomie niż potrzebowali.

AOTMiT podaje, że porównanie danych za 2024r. pozwala stwierdzić, że wartość przychodów z NFZ w drugim półroczu do pierwszego półrocza zwiększyła się średnio o 14%, w tym wartość samych kosztów osobowych – zwiększyła się średnio o 12%. UWAGA!!! Podmioty lecznicze dostały zatem z NFZ średnio o 2 proc. więcej środków niż koszty, jakie średnio ponieśli na wzrosty wynagrodzeń!

AOTMiT nie odnosi się do  Stanowiska Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia z 5 listopada 2021r., zgodnie, z którym pracodawcy od 2023r. corocznie mieli gwarantowane na leczenie pacjentów, co najmniej tyle funduszy, ile wynosiły wynagrodzenia. Czyli jeśli skoro koszty osobowe w II półroczu 2024r. wzrosły o 12% to pracodawcy powinni otrzymać łącznie wzrost o 24 proc., a nie o 14 proc.

Ciekawe, że AOTMiT nie zauważa, że w wariancie I Rekomendacji, który miał zabezpieczać wzrost kosztów osobowych dotyczący samych wynagrodzeń przewidział w roku ubiegłym wzrost kontraktu z NFZ średnio na 5,49%! To znacznie mniej niż 12 proc., które podaje AOTMIT obecnie.

Inną ciekawostką jest to, że AOTMiT nie wyjaśnia w jaki sposób z pozostałych 2 proc. wzrostu kontraktu pracodawcy mieli zabezpieczyć pozostałe koszty funkcjonowania (umowy cywilnoprawne, inflację, koszty leczenia, koszty mediów, koszty remontów, modernizacji i inwestycji, wymiany sprzętu, itp.).

AOTMiT podkreśla, iż obecny model wyliczania finansowania podmiotom leczniczym skutków Ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych nie pozwala na idealnie precyzyjne skompensowanie wzrostu kosztów osobowych wzrostem przychodów. AOTMiT stwierdza, że należałoby kwoty te szacować indywidualnie dla każdego świadczeniodawcy i w takim stopniu dokonywać zwiększenia wartości umowy z NFZ. Przypominamy, że  OZZPiP doprowadziła do funkcjonowania przez jeden rok takiego modelu finansowania (przekazywanie środków na tzw. PESEL), jednak organizacje pracodawców były temu przeciwne i doprowadziły do zmiany systemu na obecny kształt (coroczne Rekomendacje AOTMiT).

Z niecierpliwością oczekujemy na Rekomendacje AOTMiT, jakie przygotowuje właśnie na potrzeby wzrostu kontraktów z NFZ w bieżącym 2025r.  Pewnie będą one równie trafne jak w roku ubiegłym i w latach poprzednich. Jesteśmy niezmiernie ciekawi, jakie stanowisko zaprezentują pracodawcy i ich organizacje.

Pismo OZZPiP z dnia 12 marca 2025 r. skierowane do AOTMiT

Odpowiedź AOTMiT z dnia 16 kwietnia 2025 r.

Różnica między zapotrzebowaniem, a dostępną liczbą pielęgniarek, czyli ich niedobór urośnie z niemal 160 tys. obecnie do około 260 tys. w 2039 roku – alarmują eksperci. Już dziś braki pielęgniarek w szpitalach zagrażają bezpieczeństwu pacjentów, pielęgniarek oraz innych członków zespołów opiekujących się pacjentem. Zmniejszenie składki zdrowotnej musi się negatywie odbić na finansowaniu systemu ochrony zdrowia i może uniemożliwić realizację prawa  pacjentów do opieki zdrowotnej i dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Z pacjentami dzisiaj pracuje ok. 216 tys. pielęgniarek. W porównaniu do średniej z efektywnych systemów ochrony zdrowia przy polskiej populacji i obecnym zapotrzebowaniu na świadczenia medyczne i opiekuńcze w Polsce powinno być 372 tys. pielęgniarek pracujących z pacjentami. Biorąc pod uwagę dane demograficzne i stale rosnący popyt na usługi medyczne w roku 2039 w Polsce powinno być 461 tys. pielęgniarek pracujących z pacjentami. Wszystko wskazuje, że będzie ich zaledwie 199 tys.

Aby prowadzić rozsądną politykę kadrową w zakresie liczby pielęgniarek w Polsce, konieczne jest oparcie jej o rzetelne analizy. Te wskazują, że w państwach o efektywnych systemach ochrony zdrowia, zaspokajających potrzeby swoich obywateli,  na 1000 pacjentów przypada 11,2 pielęgniarki. W Polsce jest to zaledwie 5,7, więc dwa razy mniej. Dodajmy, iż oprócz pielęgniarek w wielu tych krajach z powodzeniem funkcjonują zawody wspierające, takie jak opiekunowie czy asystenci (średnio 14 opiekunów na 1000 mieszkańców podczas gdy w Polsce mniej niż 1 na 1000 mieszkańców). Czyli oprócz de facto podwójnej liczby pielęgniarek, państwa te posiadają wielokrotnie więcej osób, wykonujących zawody opiekuńcze w przeliczeniu na 1000 mieszkańców – mówił Krzysztof Zdobylak, ekspert ds. transformacji i strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia – Dla dorównania efektywnym systemom ochrony zdrowia konieczne jest ponad podwojenie liczby pielęgniarek do 460 tys. w 2039 roku.

Liczba pielęgniarek od dawna nie nadąża za zmieniającą się demografią. Od 2010 roku do 2023 roku populacja osób 65 plus wzrosła o 47 proc., tymczasem pielęgniarek posiadających prawo wykonywania zawodu pielęgniarki o 12 proc. W roku 2039 w Polsce przypadnie 5,6 pielęgniarki na 1000 mieszkańców. Prognozy dla krajów grupy porównawczej mówią o wzroście do 13 pielęgniarek w roku 2039.

 – Te dane potwierdzają to, co od dawna mówimy. Kryzys kadrowy jest – to nie nasza histeria, jak próbują sugerować pracodawcy, decydenci czy niektórzy politycy. Działania związane ze zwiększeniem kształcenia nie przekładają się liczbę personelu pracjącego z pacjentem – mówi Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPIP. – Grupa pracujących się zwiększyła, ale zwróćmy uwagę: w 2019 roku na 214 tys. pielęgniarek,  181 tys. było w wieku produkcyjnym, a już w roku 2023 zaledwie 172 tys. Łatamy system pielęgniarkami, które są  już w wieku emerytalnym. Prawdziwy Armagedon nastąpi w 2039: spośród obecnie pracujących 216 tys. pielęgniarek 44 tysiące już jest emerytami, a aż 115 tys. kolejnych nabędzie uprawnienia emerytalne do 2039 roku. Co roku średnio 7,7 tys. pielęgniarek osiągnie wiek emerytalny.

Dla dorównania efektywnym systemom łączna liczba personelu pielęgniarskiego i opiekuńczego powinna wzrosnąć niemal 4 krotnie i konieczne jest uzupełnianie niedoboru zarówno w grupie pielęgniarek, jak i personelu opiekuńczego – podsumowywał Krzysztof Zdobylak.

W ocenie ekspertów i przedstawicieli środowiska pielęgniarek nie ma już czasu na zastanawianie i to ostatni moment na działania. Ich podstawą powinny być aktywności zapewniające: bezpieczne warunki pracy, tzn.  zgodne z normami i zalecaniami merytorycznymi z obszaru medycznego i opiekuńczego, realizacje samodzielności zawodowej i wykorzystanie pełni kompetencji oraz możliwość zaplanowania ścieżki kariery i rozwoju zawodowego.

Kluczowe jest rozsądne zdefiniowanie i podział kompetencji oraz obowiązków pielęgniarek i personelu opiekuńczego, a w rezultacie umożliwienie sprawnej współpracy dla dobra pacjentów.  Biorąc pod uwagę, że wykształcenie pielęgniarek ulega z roku na rok istotnej poprawie, należy zacząć w pełni wykorzystywać wysokie kompetencje i kwalifikacje pielęgniarek, aby zapewnić sprawne funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia.

Musimy zachęcać młodych do wchodzenia do zawodu. Konieczne jest podjęcie działań mających na celu: zwiększenie liczby kandydatów na studia pielęgniarskie i liczby miejsc na pielęgniarstwie. Zmiany związane z ewolucją warunków pracy będą wpływały pozytywnie na chęci podjęcia pracy w zawodzie po studiach i pozostania w zawodzie – mówiła przewodnicząca OZZPIP.

Systemy ochrony zdrowia mają bowiem za zadanie zapewnić odporność na szoki… Czy Polski system przy takich brakach kadrowych jest gotowy na nadchodzące turbulencje? Jak wytrzyma zmniejszenie składki i braki personelu? – Jeśli nic się nie zmieni w podejściu ministra zdrowia, ale także innych decydentów to zostaną nam już tylko tekturowe pielęgniarki – podsumowała Krystyna Ptok.

Cały raport dostępny jest TUTAJ.

Priorytetem działań środowiska pielęgniarek i położnych jest poprawa sytuacji związana z druzgocącymi brakami kadrowymi  wśród pielęgniarek i odczarowanie sytuacji, w której tak wiele środowisk, w tym decydentów posługuje się błędnymi i często stereotypowymi, ale przede wszystkim zamazującymi obraz katastrofy danymi.

Politycy skupiają się tylko na kwestiach finansowych. My zaś apelujemy, żeby zastanowili się nad powodami katastrofalnego braku  pielęgniarek i pochylili się nad ich warunkami pracy: średnim czasem pracy polskiej pielęgniarki (nie w jednym miejscu, ale globalnie czas pracy jednej pielęgniarki w wymiarze doby czy miesiąca), zakresem odpowiedzialności i posiadanymi kompetencjami, normami pracy, bezpieczeństwem i zagrożeniami, które niesie ta praca, wsparciem technicznym i technologicznym polskich pielęgniarek i położnych – piszą pielęgniarki i położne w kolejnym liście do Donalda Tuska.

Ile zarabiają polskie pielęgniarki i położne?

Odpowiedź jest złożona, bo uzależniona od wielu czynników. W przypadku zatrudnienia w jednostkach ochrony zdrowia, które są spółkami nie płaci się tzw. stażowego. Pielęgniarki i położne, które pracują na kontraktach i umowach zleceniach zarabiają w przedziale od 50 do 80 zł za 1 h. Bardzo rzadko zdarza się stawka zbliżona do 100 zł/h. Warto podkreślić, iż w przypadku pielęgniarek czy położnych pracujących w kilku miejscach ciężko określić całkowity czas jej pracy.

Zwróćmy uwagę, że:

  • aby dzisiaj zostać pielęgniarką lub położną trzeba skończyć studia wyższe,  
  • praca pielęgniarek i położnych to praca umysłowa, która miesza się z pracą fizyczną,
  • wykonywanie zawodu pielęgniarki i położnej wiąże się z olbrzymim stresem wynikającym z odpowiedzialności za życie i zdrowie pacjentów, który odbija się na zdrowiu oraz życiu prywatnym;
  • pielęgniarki i położne pracują  w warunkach zagrożenia środowiska pracy czynnikami biologicznymi, fizycznymi i chemicznymi.

66 proc. pielęgniarek i położnych, tj. grupa 6 zgodnie z ustawą pobiera wynagrodzenie podstawowe w wysokości 6 726,15 zł brutto.

Diana jest pielęgniarką po licencjacie, 4 lata temu ukończyła studia, należy do grupy 6.Diana pracuje w szpitalu na oddziale wewnętrznym w podstawowym czasie pracy od 7.00 do 14.35. Zarabia 4 815 netto. Podobnie zarabiają pielęgniarki w placówkach w Podstawowej Opiece Zdrowotnej oraz Ambulatoryjnej Opiece Specjalistycznej.

Anna ma 25-letni staż pracy, studia licencjackie i specjalizację. Pracuje w szpitalu na oddziale chirurgii naczyniowej w systemie zmianowym. Pracodawca jednak chce oszczędzać finanse i zaniża jej kwalifikacje na zajmowanym przez nią stanowisku w taki sposób, że kwalifikuje ją do grupy 6, tym samym nie uznając specjalizacji. Anna otrzymuje wynagrodzenie podstawowe w wysokości 6 726,15 zł brutto (4 815 zł netto). Anna ma także 20 proc. dodatku za tzw. wysługę lat, czyli swoje doświadczenie zawodowe w wysokości 1 345,23 zł brutto. Anna średnio w miesiącu pracuje 5 nocy oraz w niedzielę i święta. Dodatki za uciążliwość pracy (noce, święta) wynoszą w sumie 1 450 zł brutto (1 029,50 netto). Anna zarabia w sumie 6 808,5 netto, czyli na rękę ze wszystkimi dodatkami za uciążliwość pracy. 

23 proc. pielęgniarek i położnych, tj. grupy 5 zgodnie z ustawą pobiera podstawowe wynagrodzenie w wysokości 7 298,59 zł brutto.

Barbara jest pielęgniarką ze specjalizacją. Od 10 lat w zawodzie. Pracuje na neurochirurgii w szpitalu w dużym mieście. Barbara otrzymuje 10% dodatek za staż pracy w wysokości 729,8 zł brutto. Barbara  średnio w miesiącu pracuje 5 nocy oraz w niedzielę i święta. Dodatki za uciążliwość pracy (noce, święta) wynoszą w sumie 1 575 zł brutto (1 118,25 netto). Barbara zarabia w sumie 6 866,25 netto, czyli na rękę ze wszystkimi dodatkami za uciążliwość pracy.

6 proc. pielęgniarek i położnych, którym uznano wykształcenie magisterskie, specjalizację i zaszeregowano do grupy 2, pobiera podstawowe wynagrodzenie w wysokości 9 230,57 zł brutto.

Jola jest pielęgniarką z magistrem i specjalizacją oraz 20 letnim stażem w zawodzie. Jola otrzymuje dodatek za staż pracy w wysokości 1 846 zł brutto. Jola średnio w miesiącu pracuje 5 nocy oraz w niedzielę i inne święta. Dodatki za uciążliwość pracy (noce, święta) wynoszą w sumie 1 991 zł brutto (1 413,61 netto). Jola zarabia w sumie 9 276 netto, czyli na rękę ze wszystkimi dodatkami za uciążliwość pracy.

Pytanie otwarte: ile godzin musiałaby pracować pielęgniarka lub położna, żeby zarobić 160 proc. średniej krajowej, czyli 11 448, 76 zł (wg  GUS przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2023 roku wynosiło 7 155,48 zł brutto) jak podaje raport OECD i Komisji Europejskiej?

Podkreślamy, że ustawowo dobowy czas pracy  medyków to 7 godzin i 35 minut oraz przeciętnie 37 godzin 55 minut na tydzień, średniomiesięcznie nie więcej niż 160 godzin.

Biorąc pod uwagę powyższe stawka godzinowa za  pracę pielęgniarki i położnej wynosi:

  • w grupie 6 – 42, 5 zł
  • w grupie 5 – 46,2 zł
  • w grupie 2 – 58, 41 zł

Pielęgniarki i położne żeby zarobić kwotę 11 448,76 zł musiałaby pracować,:

  • w grupie 6 – 269 godzin miesięcznie,
  • w grupie 5 –  247,8 godzin miesięcznie,
  • w grupie 2 –196 godziny miesięcznie.

– Powyższy absurd nie wydaje się wymagać komentarza. W komentarzach polityków, w raportach do których dane dostarcza polski rząd oraz w niektórych przekazach medialnych pielęgniarki i położne świetnie zarabiają. Ja się tylko pytam dlaczego tego nie widać po ilości pielęgniarek zatrudnionych w szpitalach? Wzrasta ilości studentów? Świetnie! Tylko czemu tak niewiele z tych osób podejmuje i wykonuje zawód w publicznej ochronie zdrowia? Ten przekaz się „nie klei” – mówi Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Dla porównania niemiecka pielęgniarka zarabia 7 200 euro, czyli 30 750 zł. Warto podkreślić, że jest to praca w jednym miejscu odpowiadająca czasem pojedynczemu etatowi, w podstawowym wymiarze czasu, zgodna z normami zatrudnienia, ze wsparciem technicznym i technologicznym, pozwalająca na zachowanie balansu między życiem zawodowym i prywatnym. W Niemczech na 1000 mieszkańców przypada 12 pielęgniarek, a w Polsce 6 (to średnia krajowa, bo są województwa, w których ta wartość zbliża się do 4). W Polsce z powodu braków kadrowych dla pielęgniarek nadgodziny i praca w kilku miejscach jest standardem. Wg danych NIPIP aż 37 proc. pielęgniarek pracuje w więcej niż jednym miejscu (dane za 2022 rok).

– Jesteśmy zdesperowane. Piszemy do Premiera i Minister Zdrowia. Nasze pisma, pytania, wątpliwości pozostają bez odpowiedzi. Będziemy więc dalej pisać, prosić, protestować. Jesteśmy zdesperowane. Nasza sytuacja jest coraz trudniejsza. Wymagania coraz większe. Potrzebujemy więcej pielęgniarek. Duża część naszych kompetencji nie może być realizowana przez inne zawody. Czemu? Bo inne zawody nie mają potrzebnego wykształcenia w tym zakresie. Priorytetem musi być pacjent i zapewnienie mu opieki. Już dzisiaj proszę zerknąć, ile się czeka na wsparcie pielęgniarki w opiece długoterminowej. Na ilu oddziałach liczba pielęgniarek jest już poniżej bezpiecznego minimum – podsumowuje Krystyna Ptok.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych w dniu 6 grudnia 2024 roku skierował kolejny list do Premiera RP.

Pielęgniarki i położne wezwały Premiera RP, Donalda Tuska i przedstawicieli jego rządu do pilnego podjęcia działań ograniczających negatywne konsekwencje kryzysu kadrowego pielęgniarek i położnych, a w szczególności przyjęcia zmian zaproponowanych w obywatelskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

W dniu 19 listopada 2024 roku pod kancelarią Prezesa Rady Ministrów protestowało kilka tysięcy pielęgniarek i położnych wspieranych przez ratowników medycznych oraz diagnostów medycznych.

20 reprezentantów pielęgniarek i położnych z całej Polski opowiedziało ze sceny o codziennych problemach, z którymi się borykają. We wszystkich wypowiedziach przewidział się problem braku kadr, do którego przyczyniają się ciężkie warunki pracy, brak lub nieprzestrzeganie norm zatrudnienia, nieuznawanie kompetencji i związana z tym niemożność zaplanowania ścieżki kariery zawodowej.

To koleżanki i koledzy  z całej Polski przedstawili swoje problemy. Brak pielęgniarek na oddziałach. Lawinowo rosnąca średnia wieku pielęgniarek. Jeszcze rok temu średnia wieku to 54 lata. Teraz ta średnia zbliża się do 60 lat. To wynik tego, że młodzi nie chcą wchodzić do naszego zawodu i wykonywać go tam gdzie są najbardziej potrzebni, czyli w publicznej ochronie zdrowia, szczególnie w szpitalach. Minister zdrowia, ba pracodawcy mówią, że jest ok. Skoro jest tak dobrze to my pytamy, czemu codzienność naszej pracy jest tak trudna? Czemu wciąż jest nas za mało? Odpowiadam: badania wskazują, że o takiej pracy dla dzieci nie marzą ich rodzice. To stwórzmy tym co chcą wykonywać ten zawód właściwe warunki pracy i wynagrodzenia. Tzw. MAGNESY – mówiła Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych (OZZPIP).

Pielęgniarki domagają się zmian, które przyciągną młode osoby do zawodu oraz zatrzymają w publicznej ochronie zdrowia. Najważniejsze kwestie to:

  • Radykalna zmiana dotycząca poprawy warunków pracy wszystkich pielęgniarek i położnych ze wszystkich grup: 2, 5 i 6 oraz przedstawicieli innych zawodów medycznych, którzy nalezą do tych grup zaszeregowania w myśl Ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.
  • Bezwzględne uznanie kwalifikacji posiadanych, które są wykorzystywane w pracy pielęgniarki i położnej bezpośrednio po ich nabyciu.
  • Natychmiastowe zatrzymanie procesów degradacji i dyskryminacji.
  • Zmian w prawie, które umożliwią zaplanowanie ścieżki kariery i rozwój zawodowy, w tym usankcjonowanie mentoringu.
  • Gwarantowanie pracodawcom środków, które umożliwią zatrudnienie personelu na wymaganym poziomie ( normy) oraz racjonalne ich wynagradzanie!

Podkreślmy, że te zmiany zawiera obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych złożony w Sejmie 23 maja 2023 roku. Przed wyborami wielu polityków obecnej koalicji popierało te zmiany. Teraz udają, że nie ma problemów. To takie zachowanie, które przypomina kierowcę, który zamyka oczy w rozpędzonym do 200 km/h samochodzie, który pędzi wprost na skałę – mówi Iwona Borchulska, członek Zarządu Krajowego OZZPiP.

Podczas protestu można było zobaczyć inscenizację obrazującą na stan kadr pielęgniarek w roku 2030: dwie pielęgniarki zaawansowane wiekowe, w tym jedna podpierająca się na balkoniku oraz dwie pielęgniarki z tektury. – Ciężko oczekiwać, żeby te panie zapewniły opiekę pacjentom. Szczególnie te dwie tekturowe. Są młode i ładne. Gorzej, że z ich kompetencjami…. Ten cynizm to śmiech przez łzy. W 2030 bardzo wiele podmiotów, szczególnie szpitali, będzie miało problem z zapewnieniem ciągłości opieki medycznej pacjentom z powodu braku kadry pielęgniarskiej – podsumowała Dorota Ronek, wiceprzewodnicząca OZZPIP.

Pielęgniarki przekazały Premierowi Donaldowi Tuskowi petycję z postulatami.


Najważniejsze informacje:

Pielęgniarkom i położnym jako jedynemu zawodowi medycznemu nie uznaje się kwalifikacji posiadanych, które wykorzystują w miejscu pracy.

W 72 proc. polskich szpitali brakuje pielęgniarek (za Instytut Zdrowia Publicznego, Uniwersytetu Jagiellońskiego).

W zawodzie pracuje tylko około 74 proc. pielęgniarek i 70 proc. położnych.

Polska ma najstarsze pielęgniarki w Polsce: 66 proc. pielęgniarek ma więcej niż 55 lat (dane za Europejska Federacja Stowarzyszeń Pielęgniarek (EFN))

W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 6 pielęgniarek (to jeden z najniższych europejskich wskaźników). Wg szacunków blisko 30 proc. pielęgniarek wykonujących zawód pracuje poza publicznym systemem w prywatnej opiece zdrowia, coraz częściej także w medycynie estetycznej.

Statystycznie pielęgniarki żyją o 20 lat krócej niż kobiety w Polsce. Średnia wieku polskiej pielęgniarki to 62 lata, średnia życia kobiet w Polsce to 82 lata. 34 proc. pielęgniarek i niemal 30 proc. położnych osiągnęło już wiek emerytalny lub od wielu lat przebywają na emeryturze, a w roku 2030 aż 65 proc. obecnie zatrudnionych pielęgniarek i 60 proc. położnych będzie w wieku uprawniającym do świadczeń emerytalnych.

Petycja do Prezesa Rady Ministrów

27 czerwca w Sejmie odbyło się kolejne posiedzenie Podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

Obywatelski projekt skierowano do dalszych prac do Sejmowej Komisji Zdrowia.

Na zakończenie przekazałyśmy parlamentarzystom i przedstawicielom rządu żółte kartki. Niezałatwiona pozostaje kwestia uznawania posiadanych kwalifikacji. I tak naprawdę wciąż nie wiemy jak będzie wyglądał ostateczny kształt ustawy. Oceniać będziemy całokształt. Dzisiaj za wcześnie na oceny i przewidywania, bo przecież nie wiemy w jakim kierunku pójdą kolejne poprawki, szczególnie, że wiele już wniesionych rozminęło się z intencjami projektu obywatelskiego. – powiedziała Krystyna Ptok, Przewodnicząca Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

6 czerwca o godz. 12.00 pod pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego w Warszawie pod Sejmem RP odbył się protest pielęgniarek i położnych pt. Polityka tworzy armię pielęgniarek z tektury. Protest formie happeningu zwraca uwagę na  braki kadrowe pielęgniarek w publicznym systemie ochrony zdrowia i bezczynność polityków w tym zakresie.

W 72 proc. polskich szpitali brakuje pielęgniarek (za Instytut Zdrowia Publicznego, Uniwersytetu Jagiellońskiego). W zawodzie pracuje tylko około 74 proc. pielęgniarek i 70 proc. położnych.

Sytuacja demograficzna, ale także pandemia COVID-19 spowodowały coraz większe zapotrzebowanie na usługi medyczne i pielęgnacyjne nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Inne kraje podejmują działania, tak by sprostać tym wyzwaniom. Jednym z nich jest wdrożenie zgodnie z rekomendacjami OECD (Organisation for Economic Cooperation and Development: Nurses in Advanced Roles: A description and evaluation of experiences in 12 developed countries (Delamaire & LaFortune, 2010)) nowej roli pielęgniarek, tzw. Pielęgniarki Zaawansowanej Praktyki (Advanced Practice Nurse). W Polsce wprowadzono ją w 2018 roku, jednak tylko w zakresie zmian standardów nauczania i nie ma ona przełożenia na bezpośrednie wykonywanie zawodu pielęgniarki i położnej. Poprzez brak uregulowań prawnych w zakresie podziału uprawnień Rząd pośrednio pozwala pracodawcom publicznej ochrony zdrowia na nieuznawanie nabytych kwalifikacji. 

Przed wyborami parlamentarnymi wszyscy politycy, w tym obecnie sprawujący władzę,  popierali postulaty środowiska pielęgniarek i położnych, które zostało wyrażone projektem obywatelskim, którego celem jest zapewnienie właściwej liczby pielęgniarek w systemie ochronie zdrowia. – Dziś jednak nikt nie chce nic zrobić. Śpiewka stara jak świat, że nie ma pieniędzy… Tylko nie o nie tu chodzi! – mówiła Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

W Sejmie RP z wielką opieszałością procedowany jest Obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, który zmienia najważniejsze mankamenty obecnie obowiązujące ustawy. Ustawa w dotychczasowym kształcie i w swoim założeniu:

  • dopuszcza nieuznawanie kwalifikacji posiadanych pielęgniarki i położne, które codziennie wykorzystują w codziennej pracy.
  • pozwala na nierówne traktowania pielęgniarek i położnych.
  • marnuje unijne środki przeznaczone na specjalizacje pielęgniarskie i położnicze.
  • nie wspiera i nie zachęca młodych absolwentów do podejmowani pracy w zawodzie w publicznym systemie i nie motywuje do podejmowania studiów pielęgniarskich.

W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 6 pielęgniarek. Dla porównania w Niemczech blisko 13 pielęgniarek na 1000 mieszkańców. Najbardziej dramatyczna jest sytuacja w województwie lubuskim, gdzie na 1000 mieszkańców przypada zaledwie 4 pielęgniarki.

 – To sytuacja, w której pielęgniarki muszą wybierać, którym pacjentom udzielić pomocy – mówi Krystyna Ptok. – Wg szacunków blisko 30 proc. pielęgniarek wykonujących zawód pracuje poza publicznym systemem w prywatnej opiece zdrowia, coraz częściej także w medycynie estetycznej.

W Polsce średni wiek praktykującej pielęgniarki to ponad 54 lata. Prawie co trzecia pielęgniarka i położna ma 51-60 lat, ok. 30 proc. przekroczyło już 60. rok życia, a tylko co szósta ma mniej niż 40 lat.

34 proc. pielęgniarek i niemal 30 proc. położnych osiągnęło już wiek emerytalny lub od wielu lat przebywają na emeryturze, a według prognoz do 2030 roku aż 65 proc. obecnie zatrudnionych pielęgniarek i 60 proc. położnych będzie w wieku uprawniającym do świadczeń emerytalnych.

Do zawodu trafia coraz mniej absolwentów. W roku 2010 pielęgniarstwo skończyło  9653 osób. W roku 2023 prawo wykonywania zawodu uzyskało już zaledwie 6206 osób. Warto zaznaczyć, że wśród tych osób są także pielęgniarki, które podnoszą swoje kwalifikacje na studiach wyższych II stopnia i od wielu lat pracują już w zawodzie. Oznacza to pogłębianie ubytku kadry od poziomu 2,5 tys. osób w 2023 roku do prawie 3,9 tys. w 2029 i 3,7 tys. w 2030 roku. Łącznie w latach 2023-2030 wyniesie on ponad 26 tys. osób. To oznacza, że w skali kraju będzie trzeba zamknąć 50 szpitali! Planowane zmiany systemowe, których celem jest przekształcanie szpitali powiatowych w tzw. zakłady opiekuńczo-lecznicze, nie zmniejszą zapotrzebowania na pielęgniarki. Podstawową kadrą w długoterminowej opiece są właśnie pielęgniarki.

Pielęgniarki i położne apelowały o podjęcie podstawowych działań i realizację minimum koniecznych zmian, jakie zostały zawarte w obywatelskim projekcie ustawy.

Pod Sejmem pozostały tekturowe pielęgniarki. – Drodzy politycy! Podejmijcie działania! Dziś mówią do was żywe pielęgniarki i położne, jutro zostanie wam rzesza tekturowych pielęgniarek, bo nas, żywych wkrótce zabraknie! Czy wiecie jak dzięki tej tekturowej armii pielęgniarek zapewnić polskim pacjentom bezpieczeństwo, wysoką jakość usług medycznych i opiekę? My nie znamy żadnej odpowiedzi, która byłaby pozytywna dla polskiego społeczeństwa – mówi Krystyna Ptok.

Do Premiera RP,  Minister Zdrowia oraz Marszałka Sejmu RP skierowano listy z opisem dramatycznej sytuacji i apelem do podjęcia koniecznych działań. 

LIST DO PREMIERA RP

LIST DO MINISTER ZDROWIA

LIST DO MARSZAŁKA SEJMU RP

28 lipca 2023 r. nasz obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych został skierowany po pierwszym czytaniu do rozpatrzenia przez Komisję Finansów Publicznych oraz Komisję Zdrowia. Czekamy na wznowienie obrad Sejmu i dalsze prace obu Komisji. Również po zmianie kadencji Sejmu, prace będą się toczyć. Przedstawiamy, na jakim etapie obecnie znajduje się nasz projekt.

Po zmianie kadencji projekt będzie rozpatrywany dalej

Zgodnie z art. 4 ust. 3 ustawy z dnia z dnia 24 czerwca 1999 r.o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli obywatelski projekt ustawy, w stosunku do którego postępowanie ustawodawcze nie zostało zakończone w trakcie kadencji Sejmu, w której został wniesiony, jest w dalszym ciągu rozpatrywany przez Sejm następnej kadencji bez potrzeby ponownego wniesienia projektu ustawy. W takim przypadku prace nad projektem w nowej kadencji nie zostają zatrzymane, a jedynie zaczynają się od początku. Wówczas Marszałek Sejmu zarządza ponowne drukowanie projektu ustawy oraz doręczenie go posłom, a pierwsze czytanie tego projektu odbywa się nie później niż w terminie 6 miesięcy od daty pierwszego posiedzenia Sejmu nowej kadencji. Obywatelski komitet inicjatywy ustawodawczej nie jest więc zobowiązany w związku z tym do podjęcia żadnych dodatkowych działań.

Opisane wyżej reguły nie dotyczą sytuacji, w której Sejm przyjął ustawę w trzecim czytaniu, wówczas to już jest ustawa a nie projekt. W przypadku, gdy po skierowaniu do rozpatrzenia ustawy przez Senat prace nad ustawą w Senacie nie zostały zakończone przed końcem kadencji  albo Sejm nie rozpatrzył poprawek lub wniosków Senatu, prace nad ustawą nie są mogą być kontynuowane w nowej kadencji. Oznacza to zatem, gdyby komisje rozpatrzyły projekt Komitetu i Sejm przyjął ustawę, a Senat jej nie rozpatrzył, albo nie byłoby możliwości czasowych rozpatrzenia poprawek Senatu w obecnej kadencji, to postępowanie dotyczące projektu zgłoszonego przez Komitet zakończyłoby się mimo przyjęcia ustawy przez Sejm, bez możliwości kontynuowania w kolejnej kadencji. Taki przypadek miał miejsce w III kadencji w odniesieniu do obywatelskiego projektu ustawy o Fundacji Edukacji Narodowej druk nr 2397. Na obecną chwilę taki wariant zakończenia procedury nie grozi obywatelskiemu projektowi złożonemu do Sejmu przez pielęgniarki i położne 23 maja br.