Zmiany w ochronie zdrowia nie mogą odbywać się kosztem praw pracowniczych. OZZPiP alarmuje po posiedzeniu Komisji Zdrowia Niemal pięć godzin obrad, odrzucone poprawki opozycji i nieuwzględnione zastrzeżenia strony społecznej. Wczorajsze posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia poświęcone rządowemu projektowi ustawy (druk nr 3157) budzi poważny niepokój Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Projekt, który miał porządkować zasady zatrudniania i wynagradzania w ochronie zdrowia, zawiera rozwiązania mogące prowadzić do pogorszenia warunków pracy i płacy, a nawet utraty zatrudnienia przez pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę.

7 października odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia poświęcone pierwszemu czytaniu rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw.

Po niemal pięciogodzinnym posiedzeniu wszystkie zgłoszone poprawki opozycji zostały odrzucone. Nie uwzględniono również zasadniczych zastrzeżeń przedstawianych przez stronę społeczną.

Dla OZZPiP szczególnie niepokojący jest sposób procedowania przepisów. Projekt poddawany wcześniej konsultacjom publicznym oraz omawiany w ramach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia różnił się od wersji przedstawionej podczas prac Komisji Zdrowia.

Oznacza to, że organizacje reprezentujące pracowników opiniowały rozwiązania inne niż te, które ostatecznie znalazły się w projekcie skierowanym do prac parlamentarnych.

Wcześniejsze zapowiedzi wskazywały przede wszystkim na uregulowanie zasad zawierania umów cywilnoprawnych, w tym kontraktów B2B i umów zlecenia. Tymczasem obecna propozycja ingeruje również w stosunki pracy oparte na Kodeksie pracy.

Co budzi największy sprzeciw OZZPiP?

1. Ryzyko rozwiązania umów o pracę

Projekt przewiduje sześciomiesięczny okres na dostosowanie umów o pracę do nowych wymogów ustawowych. Zgodnie z przedstawioną podczas posiedzenia interpretacją brak dostosowania umowy w tym terminie ma prowadzić do jej rozwiązania, bez wskazania alternatywnego mechanizmu ochrony zatrudnienia.

Wypowiedzenie musiałoby zostać dokonane odpowiednio wcześniej, tak aby okres wypowiedzenia upłynął przed zakończeniem sześciomiesięcznego terminu.

W ocenie OZZPiP oznacza to realne zagrożenie dla stabilności zatrudnienia. Co istotne, przyczyna ewentualnego wypowiedzenia nie leżałaby po stronie pracownika, co może rodzić obowiązki wynikające z przepisów dotyczących zwolnień z przyczyn niedotyczących pracowników, w tym zwolnień grupowych.

2. Niejasne pojęcie „dostosowania” umów

Projekt posługuje się pojęciem „dostosowania” warunków zatrudnienia, nie określając wystarczająco precyzyjnie jego granic.

Art. 132aa ust. 18 wskazuje elementy, które mogą podlegać zmianie, w tym rodzaj pracy, liczbę zadań, maksymalny czas pracy oraz maksymalne wynagrodzenie.

Katalog ten ma charakter otwarty. Powstaje zatem uzasadniona obawa, że pracodawcy będą mogli wykorzystywać nowe przepisy do wprowadzania również innych zmian, niekorzystnych dla pracowników.

3. Ograniczenie ochrony wynikającej z Kodeksu pracy Szczególnie poważne zastrzeżenia dotyczą projektowanego wyłączenia stosowania przepisów Kodeksu pracy, w tym art. 38, 39 i 41, oraz innych regulacji gwarantujących trwałość zatrudnienia.

Może to oznaczać istotne ograniczenie dotychczasowych zabezpieczeń pracowniczych, w szczególności:

  • obowiązku konsultowania zamiaru wypowiedzenia umowy o pracę z organizacją związkową;
  • ochrony pracowników w wieku przedemerytalnym;
  • ochrony przed wypowiedzeniem podczas usprawiedliwionej nieobecności w pracy, w tym podczas urlopu lub zwolnienia lekarskiego;
  • szczególnej ochrony działaczy związkowych i społecznych inspektorów pracy.

OZZPiP podkreśla, że zakres skutków tych wyłączeń wymaga szczegółowej analizy, również w odniesieniu do ochrony związanej z rodzicielstwem.

Nie można budować nowych zasad finansowania ochrony zdrowia poprzez ograniczanie podstawowych gwarancji pracowniczych.

4. Siedem dni na przekazanie informacji o dodatkowym zatrudnieniu Projekt przewiduje również obowiązek składania przez osoby zatrudnione w więcej niż jednym miejscu pracy oświadczeń dotyczących zatrudnienia, wynagrodzenia oraz wskazania podstawowego miejsca pracy.

Na wykonanie tego obowiązku przewidziano zaledwie siedem dni.

W ocenie OZZPiP tak krótki termin, a także zakres wymaganych informacji, budzą istotne wątpliwości. Konieczne jest wyjaśnienie zasad składania oświadczeń, ich weryfikacji, ochrony danych pracowników oraz odpowiedzialności związanej z ich treścią.

5. Zagrożenie dla układów zbiorowych i wynegocjowanych warunków zatrudnienia Projekt zakłada przegląd układów zbiorowych pracy, regulaminów wynagradzania i porozumień obowiązujących u pracodawców.

Postanowienia niezgodne z nowymi regulacjami miałyby zostać dostosowane w terminie sześciu miesięcy. W przypadku braku porozumienia ze związkami zawodowymi projekt przewiduje utratę mocy określonych dotychczasowych rozwiązań.

Może to prowadzić do osłabienia znaczenia negocjacji zbiorowych oraz utraty korzystniejszych warunków zatrudnienia wypracowanych przez pracowników i organizacje związkowe na przestrzeni wielu lat.

Dialog społeczny nie może być formalnością OZZPiP wielokrotnie podkreślał konieczność uporządkowania zasad zatrudniania w ochronie zdrowia, zapewnienia przejrzystości wynagrodzeń i racjonalnego wykorzystywania środków publicznych. Konsultacje społeczne muszą dotyczyć rzeczywistego kształtu proponowanych przepisów, a nie projektu, który następnie zostaje zasadniczo zmieniony.

OZZPiP oczekuje zmian

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oczekuje ponownej analizy przepisów dotyczących stosunków pracy, jednoznacznego zagwarantowania ochrony pracowników oraz przeprowadzenia rzeczywistego dialogu ze stroną społeczną.

Sprzeciwiamy się rozwiązaniom, które mogą doprowadzić do utraty stabilności zatrudnienia, osłabienia ochrony związkowej i podważenia wynegocjowanych warunków pracy i płacy.

Reforma ochrony zdrowia powinna wzmacniać bezpieczeństwo pacjentów i pracowników. Nie może prowadzić do sytuacji, w której pielęgniarki, położne i inni pracownicy medyczni będą ponosić konsekwencje zmian organizacyjnych i finansowych kosztem swoich podstawowych praw.

OZZPiP będzie nadal analizował projekt i podejmował działania na rzecz ochrony praw pracowniczych na kolejnych etapach procesu legislacyjnego.

Spadająca liczba urodzeń nie oznacza, że położnych przestajemy potrzebować. Przeciwnie te zmiany demograficzne powinny prowadzić do nowego spojrzenia na ich rolę w systemie ochrony zdrowia. Położna nie jest zawodem ograniczonym do sali porodowej. Powinna towarzyszyć kobiecie na wielu etapach życia: w profilaktyce, edukacji zdrowotnej, planowaniu rodziny, opiece związanej z leczeniem niepłodności czy w okresie menopauzy. Tymczasem w Polsce pojawiają się rozwiązania zmierzające w przeciwnym kierunku niż światowe trendy: zamiast wzmacniać samodzielność położnych, rozważa się zmianę modelu kształcenia i de facto sprowadzenie położnictwa do ścieżki specjalizacyjnej po pielęgniarstwie. OZZPiP mówi jasno: to zły kierunek.

Takie wnioski płyną z raportu „Sytuacja kadrowa położnych. Analizy i rekomendacje”, przygotowanego na zlecenie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Położna to znacznie więcej niż ciąża i poród

Jednym z największych problemów debaty o przyszłości położnictwa jest stereotypowe utożsamianie pracy położnej wyłącznie z ciążą, porodem i połogiem. Tymczasem doświadczenia międzynarodowe pokazują znacznie szerszy model tego zawodu. Według analiz przedstawionych w raporcie zadania związane bezpośrednio z ciążą i porodem mogą stanowić około 55 proc. aktywności położnych, a nawet 45 proc. może dotyczyć innych obszarów zdrowia kobiet. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy liczba porodów w Polsce spada. Odpowiedzią na kryzys demograficzny nie powinno być ograniczanie zawodu położnej, lecz wykorzystanie jej kwalifikacji tam, gdzie potrzeby zdrowotne kobiet rosną.

Raport wskazuje również, że kompetencje polskich położnych są węższe niż w części państw, w których liczba położnych w przeliczeniu na mieszkańców jest mniejsza. Autorzy wyciągają z tego istotny wniosek: potencjał polskich położnych nie jest obecnie w pełni wykorzystywany.

Polska ma położne. Problemem jest to, jak wykorzystuje się ich potencjał

W Polsce z pacjentami pracuje około 28,8 tys. położnych, czyli około 0,79 na 1000 mieszkańców. To jeden z najwyższych wskaźników wśród analizowanych państw OECD (przy średniej wskazanej w raporcie na poziomie ok. 0,4).

Co ważne, pomimo spadku liczby urodzeń i redukcji liczby porodówek liczba pracujących położnych w ostatnich latach nie spada. Między 2019 a 2024 r. liczba położnych pracujących według danych GUS wzrosła z 27,7tys. do 28,8tys., a liczba wykazywana w danych NFZ – z 24,6tys. do 25,4tys.. Również perspektywa pokoleniowa jest inna niż w przypadku pielęgniarstwa. Położnictwo kończy obecnie około 1000 osób rocznie; około dwie trzecie absolwentów podejmuje pracę w zawodzie niemal natychmiast, a około 90 proc.  w ciągu trzech lat. Analizy wskazują na względnie zachowaną zastępowalność pokoleniową.

Problem nie polega więc na odpowiedzi na pytanie: „ile położnych będzie potrzebnych przy mniejszej liczbie porodów?”. Znacznie ważniejsze jest pytanie: „jakiego systemu opieki nad kobietą chcemy i jakie zadania powinna w nim wykonywać położna?”

Polska rozważa krok wstecz, świat idzie w przeciwnym kierunku

Szczególny niepokój OZZPiP budzą pojawiające się w Polsce propozycje zmiany modelu kształcenia położnych, prowadzące do osłabienia odrębności tego zawodu i uczynienia z położnictwa ścieżki dostępnej po wcześniejszym ukończeniu pielęgniarstwa.

Formalnie regulacje europejskie dopuszczają różne modele kształcenia. Jednak analiza międzynarodowa pokazuje wyraźny kierunek zmian: państwa rozwinięte zwiększają samodzielność położnych i wyodrębniają ich kształcenie, zamiast włączać położnictwo w pielęgniarstwo.

Jak wskazano w raporcie, w ostatnich 30 latach w państwach rozwiniętych nie odnotowano przypadku ograniczenia samodzielności położnych poprzez wprowadzenie wymogu wcześniejszego uzyskania kwalifikacji pielęgniarki ani odejścia od odrębnych studiów położniczych w takim kierunku.

Przykłady są konkretne. Australia zniosła wymóg wcześniejszego zostania pielęgniarką i rozwinęła odrębne studia położnicze. Francja rozszerzała kompetencje położnych także poza prowadzenie ciąży i porodu. Niemcy zreformowały kształcenie, wzmacniając odrębną ścieżkę zawodową i kompetencje. W Nowej Zelandii rozwój niezależnej praktyki położnych miał zwiększać dostępność świadczeń i wzmacniać status zawodowy.

– Położna to nie zawód tylko od porodu. To ekspertka od zdrowia kobiety na wielu etapach jej życia. Świat wzmacnia samodzielność położnych i nie ma żadnego powodu, żeby Polska szła w przeciwnym kierunku i robiła z położnictwa specjalizację pielęgniarską. Mniej porodów nie oznacza mniej potrzeb zdrowotnych kobiet. – Patryk Korpal, położny z Bydgoszczy oraz Członek Zarządu Krajowego OZZPiP.

– Demografia jest ważna, ale nie może być jedyną zmienną w planowaniu kadr. Raport wskazuje, że średni wiek kobiety przy pierwszym porodzie w Polsce wzrósł z 24,5 roku w 2000 r. do 28,7 roku w 2024 r. i w związku z tym wzrasta możliwość komplikacji.  Dane NFZ przywołane w analizie pokazują wysoką skalę ciąż i porodów wymagających bardziej złożonej opieki: w 2024 r. 42 proc. zakwalifikowano do grup skomplikowanych, czyli ciąża i poród fizjologiczny, a 61 proc. noworodków wymagało opieki innej niż normalnej opieki. Do tego dochodzą zmiany epidemiologiczne, leczenie niepłodności, rosnący wiek kobiet decydujących się na macierzyństwo, profilaktyka nowotworowa oraz potrzeby kobiet przed okresem rozrodczym i po jego zakończeniu. – Ewa Jędzura, położna oraz skarbnik Zarządu Krajowego i Przewodnicząca Regionu Kujawsko-Pomorskiego OZZPIP.

Problemem jest również nierówny dostęp

Dane pokazują ogromne różnice terytorialne. Według analiz, że około 7350 położnych, czyli 25 proc. pracujących w podmiotach leczniczych, wykonuje pracę przynajmniej częściowo na terenie Warszawy. Raport wskazuje na nawet stukrotne różnice między powiatami w liczbie położnych przypadających na mieszkańców. – Jeśli położne mają dbać o zdrowie kobiet, to muszą być blisko. Jak najbliższa położna jest 20, 30 km od miejsca zamieszkania to nie ma szans, żeby była dostępna. – mówi Beata Maksymowicz położna z Warszawy, Członek Krajowej Komisji Rewizyjnej OZZPiP.

Jednocześnie w ciągu sześciu lat liczba porodówek zmniejszyła się o około 80, z około 380 do około 300. To właśnie dlatego wraz z reorganizacją szpitalnictwa należy wzmacniać dostępność opieki ambulatoryjnej, środowiskowej i domowej oraz rolę położnej blisko miejsca zamieszkania kobiety.

OZZPiP: nie likwidować potencjału. Wykorzystać go!

Z raportu wynikają konkretne rekomendacje: utrzymanie obecnego, odrębnego modelu kształcenia położnych i zachowanie autonomii zawodu, pełniejsze wykorzystanie już posiadanych kompetencji oraz ich rozszerzanie, szczególnie w zakresie profilaktyki, edukacji kobiet i dziewcząt oraz opieki nad zdrowiem kobiet poza okresem ciąży i porodu. Potrzebne są także rozwiązania finansowe i organizacyjne, dzięki którym nowe zadania nie pozostaną wyłącznie zapisami w ustawie, oraz mechanizmy zachęcające położne do pracy w mniejszych miejscowościach. OZZPiP podkreśla, że Polska potrzebuje strategii położnictwa, a nie prostego dostosowywania liczby położnych do malejącej liczby porodów. Najpierw państwo powinno określić model opieki nad kobietami, zakres zadań położnych i sposób organizacji świadczeń, a dopiero później wynikające z tego zapotrzebowanie kadrowe. Taką kolejność rekomenduje właśnie raport.

– Położna nie jest pielęgniarką wyspecjalizowaną wyłącznie w porodzie. To odrębny, samodzielny zawód medyczny, którego kompetencje mogą służyć kobietom od edukacji i profilaktyki, przez okres prokreacyjny, aż po zdrowie w wieku dojrzałym. W czasie, gdy inne państwa wzmacniają autonomię położnych, Polska nie powinna wybierać drogi odwrotnej. Nie likwidujmy zawodu i nie ograniczajmy jego potencjału. Zacznijmy go wreszcie w pełni wykorzystywać. – mówi Agata Semik, położna z 40-letnim stażem, Członek Prezydium Zarządu Krajowego OZZPiP, przewodnicząca Regionu Świętokrzyskiego OZZPiP.

Najważniejszy wniosek raportu można sprowadzić do jednego zdania: rolą położnej jest zapewniać kobietom lepszą, dostępną i bezpieczną opiekę.

Raport: Sytuacja kadrowa położnych. Analizy i rekomendacje

Czy leci z nami pilot? – tym pytaniem rozpoczęła konferencję prasową w Sejmie RP Krystyna Ptok, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

– To moje pytanie otwierające dobrze oddaje sytuację obywatelskiego projektu ustawy, który środowisko pielęgniarek i położnych złożyło do Sejmu RP – kontynuowała Krystyna Ptok.

Minęło 127 dni od pierwszego czytania. Podkreślę, że wszystkie ugrupowania, które tworzą „Koalicję 15 października” deklarowały poparcie dla obywatelskiego projektu.

Minęło 44 dni od jedynego merytorycznego posiedzenia tej podkomisji.

Podkomisja potrzebowała aż 16 dni, żeby skierować wniosek z pytaniami o materiały do Ministra Zdrowia. Okazało się, że ostatecznie sformułowano tylko jedno pytanie: o przygotowanie informacji dotyczącej łącznej liczby pracowników zaszeregowanych w poszczególnych grupach wskaźnikowych. Nie poproszono o żadne symulacje finansowe, o żadne dane. Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało na zadane pytanie w połowie marca 2024r. I co dalej?

Dwa kolejne posiedzenia nadzwyczajnej Podkomisji planowane na 19 marca i 21 marca zostały odwołane bez podania przyczyn.

Kolejne posiedzenie Podkomisji jest zwołane na 11 kwietnia na godzinę 9.00. czyli za 7 dni.

– Mamy deklarację Pani Przewodniczącej, że jest to ostatnie posiedzenie. To budzi nasze szczere zdziwienie. Nie mamy planu prac, nie mamy materiałów. Także przedstawiciele innych zawodów nie przekuli swoich postulatów w konkretne propozycje zmiany przepisów prawnych, nie przekazali żadnego uzasadnienia, nie przekazali żadnych symulacji finansowych. Nawigacja wysiadła? Brak jest planu lotu,  trzymając się lotniczych porównań – wskazywali przedstawiciele Komitetu. – Jedynymi materiałami merytorycznymi, jakimi dysponujemy to te przedstawione przez komitet: konkretne zapisy prawne nowelizacji ustawy, uzasadnienie i oszacowanie skutków regulacji, w tym finansowych. Wskazałyśmy również źródła finansowania naszego projektu – kontynuowali.

Najważniejsze założenia projektu obywatelskiego :

  • uporządkowanie różnic w poziomach najniższych wynagrodzeń pomiędzy grupami zawodowymi medyków,
  •  zaakceptowanie konieczności uznawania podnoszonych przez medyków w toku kształcenia dyplomowego i podyplomowego kwalifikacji zawodowych,
  • wpisanie wprost do ustawy obowiązku corocznego pokrywania przez NFZ podmiotom leczniczym kosztów działania ustawy, na poziomie gwarantującym każdemu świadczeniodawcy uzyskanie środków pozwalających w terminie i bezkonfliktowo zrealizować zapisy ustawowe.

Ważnym poruszonym wątkiem była tzw. siatka płac. Jak sama nazwa wskazuje ustawa miała wskazywać minimalne wynagrodzenie. Fakt jest jednak taki, że wskazuje zazwyczaj maksymalną stawkę. – Nie ma mowy o siatce płac. Raczej o punkcie płacowym. Zresztą jak widzimy pracodawcy uciekają się do różnych trików, żeby nawet tego „punktu” nie płacić. Nie uznają posiadanych kompetencji, celowo w opisach stanowisk obniżają wymagane kompetencje. To nie zachęca do rozwoju, kształcenia czy wchodzenia do zawodu – podkreślała Krystyna Ptok. 

Komitet w całej Polsce zorganizował setki spotkań z politykami: ministrami, posłami, senatorami ze wszystkich partii politycznych. Politycy nie mogą zasłonić się brakiem wiedzy. Mają wiedzę o skali problemów: o liczbie toczących się spraw w sądach powszechnych, których jest ponad 10 000, o brakach pielęgniarek i położnych, o problemach w ochronie zdrowia. Niestety jakby ich zamroziło, a ponoć obywatelski projekt w zamrażarce nie jest. Padały retoryczne pytania skierowane do polityków i przedstawicieli wszystkich ugrupowań parlamentarnych: czy partie nagle odwołały swoje poparcie dla projektu obywatelskiego? Czy zmienili zdanie? Czy również wyborcy, pielęgniarki i ich najbliżsi  zmienią zdanie stojąc przy urnach w najbliższych wyborach?

Podsumowując: polskie pielęgniarki i położne obawiają się „lądowania” prac nad obywatelskim projektem po pracach bez prac i dialogu. – Czujemy się rozczarowane. Liczyłyśmy na otwarcie nowej ery współpracy. A tymczasem wszystko zmierza do katastrofy…  – dodawały.

Za smutne podsumowanie niech posłuży ten cytat prof. Bralczyka: „Ludzie na ogół nas nie zauważają. Nawet jak nas zauważą, to nie pozwalają nam mówić. Jak już pozwolą nam mówić, to nie słuchają. Jeżeli nawet słuchają, to nie rozumieją. Jeśli zrozumieją, to najczęściej nie uwierzą. A jeśli nawet uwierzą, to nie zapamiętają. Dlatego najczęściej próżno się trudzić.”

Posłowie nowej kadencji wznowili prace nad obywatelskim projektem ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, który w maju złożył Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. 29 listopada odbyło się pierwsze czytanie, którego rezultatem jest skierowanie projektu do sejmowej Komisji Zdrowia i sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Znów mamy szansę na położenie kresu dyskryminacji i degradacji, która od lat dotyka naszego zawodu.

– Cieszę się, że ten projekt, który wyrósł z waszej pracy i determinacji jest procedowany na początku kadencji izby. Chcemy pokazać obywatelom, że to jest naprawdę ważna rzecz i że słuchamy waszego głosu – podkreślił marszałek sejmu Szymon Hołowna po wysłuchaniu wystąpienia przewodniczącej OZZPiP Krystyny Ptok.

1 lipca 2022 r. została wprowadzona nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników podmiotów leczniczych, co wywołało nie lada chaos. Zarząd Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych wystąpił wówczas z propozycją poprawek do ustawy koniecznych z punktu widzenia środowiska. Projekt uprzednio przyjęty przez Senat został jednak odrzucony przez Sejm. Po fali protestów, które miały miejsce w całym kraju, 23 maja br. do Sejmu złożono obywatelski projekt o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarek i położnych z 5 i 6 grupy. 28 lipca 2023 r. projekt po pierwszym czytaniu został zaś skierowany do rozpatrzenia przez Komisję Finansów Publicznych oraz Komisję Zdrowia. Jednak zmiana kadencji rządu zgodnie z prawem wymusiła ponowne pierwsze czytanie. Za sprawą starań OZZPiP oraz przychylności marszałka, posłowie ponownie zajęli się problemem pielęgniarek i położnych.

– Obecny Marszałek Sejmu, Pan Szymon Hołownia dotrzymał słowa i w bardzo szybkim tempie skierował obywatelski projekt do pierwszego czytania. To dla nas niezwykle ważne, ponieważ sytuacja pielęgniarek i położnych nie zmieniła się – tłumaczy Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych. – W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 5 pielęgniarek. Średnia w UE to 9! Ze średnią 54 lat jesteśmy także najstarszą grupą wśród zawodów medycznych, co sprawia, że ta statystyka będzie się pogarszać. Obywatelski projekt ustawy nie jest remedium na wszystkie problemy, ale kołem ratunkowym wskazującym na minimum koniecznych zmian i o nie wspólnie walczymy – dodaje.

O co walczymy?

Celem postulowanych przez środowisko zmian, jakie zostały zawarte w obywatelskim projekcie o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia są nieustannie m.in. cztery główne punkty:

1. Podniesienie współczynników pracy dla 5 i 6 grupy zawodowej, co wpłynie na wzrost ich zarobków.

2. Powiązanie wynagrodzenia z faktycznie posiadanymi kwalifikacjami, a nie kwalifikacjami wymaganymi.

3. Gwarancja przekazywania środków na pokrycie wzrostu minimalnego wynagrodzenia określonego ustawą w ramach systemu świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.

4. Zaliczenie każdej pielęgniarki i położnej do grupy o wyższym współczynniku od następnego miesiąca po udokumentowaniu uzyskanych przez nią kwalifikacji.

Powyższe zmiany przyciągną młode osoby do zawodu i sprawią, że większa część absolwentów będzie podejmowała pracę w publicznym systemie ochrony zdrowia oraz równocześnie zatrzyma w zawodzie 80 000 pielęgniarek, które nabyły uprawnienia emerytalne.

W związku z bezzasadnym podważaniem przez różne środowiska, w tym między innymi Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, ustalonych i przyjętych do realizacji przez Ministra Zdrowia Pana Łukasza Szumowskiego, norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych podtrzymuje potrzebę ich wprowadzenia, bowiem gwarantują optymalizację do podniesienia jakości i efektywności świadczeń opieki zdrowotnej udzielanych pacjentom przez te grupy zawodowe. Czytaj dalej