ODPOWIEDŹ ZARZĄDU KRAJOWEGO OZZPiP NA APEL POLSKIEJ FEDERACJI SZPITALI – ORGANIZACJI PRACODAWCÓW

Przewodnicząca Krystyna Ptok w imieniu Zarządu Krajowego OZZPiP skierowała odpowiedź na apel Polskiej Federacji Szpitali – Organizacji Pracodawców:


Warszawa, dnia 5.05.2020 r.

Polska Federacja Szpitali
ul. Nowogrodzka 11
00-513 Warszawa

 W nawiązaniu do ostatniego apelu Polskiej Federacji Szpitali skierowanego do związków zawodowych ze szczególnym „wyróżnieniem” wśród nich Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych jako – jak rozumiem – rzekomo podejmującego

„działania eskalujące niepokój wśród personelu medycznego, a przez to wpływające dezorganizująco na właściwe świadczenie działalności leczniczej przez podmioty lecznicze lub inne jednostki organizacyjne systemu ochrony zdrowia”, jako Przewodnicząca tej Organizacji, mając w tej kwestii poparcie całego ww. Zarządu, nie mogę pozostać bierna wobec czynionych nam w owym apelu zarzutów (w naszym przekonaniu absolutnie niezasadnych, a wręcz absurdalnych).

Z całym szacunkiem, przede wszystkim wydaje się niedorzeczne czynienie Związkowi Zawodowemu wyrzutów z tytułu upominania się o warunki pracy i wynagradzania reprezentowanej przez niego grupy zawodowej ze względu na znaczne pogorszenie warunków pracy i dynamiczny wzrost zagrożenia zdrowotnego związanego z wykonywanymi obowiązkami służbowymi (rozprzestrzenianie się zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 wśród personelu medycznego – z pierwszymi już niestety ofiarami śmiertelnymi wśród pielęgniarek właśnie). Tak jak za naturalną uznać należy nadzwyczajną mobilizację w tym szczególnym okresie, tak też szczególne powinny być zasady gratyfikowania owej mobilizacji, zwłaszcza przy ogromnym zagrożeniu, o jakim mówimy w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa i wzrostem ryzyka zawodowego.

Jako osoba pozostająca w stałym kontakcie z pielęgniarkami i położnymi w całym kraju (od początku zaangażowanymi w pracę w bezpośrednim kontakcie z zarażonymi pacjentami) zapewniam, że podnoszenie z poziomu dyrektorskich biurek (proszę mi wybaczyć ową dosadność, jednak to Państwa apel zmusił mnie do takiego tonu), iż obecna sytuacja „obliguje nas, jako całą strukturę systemu ochrony zdrowia, do wykazywania się wzmożoną aktywnością zawodową oraz odpornością na związane z nią trudy”, delikatnie rzecz ujmując, obraża personel medyczny, pozostający „na pierwszej linii ognia”, a więc najbardziej narażony na zachorowania. Insynuowanie, iż personel ów powinien „wykazać się wzmożoną aktywnością i odpornością na związane z nią trudy”, nie zważając na zagrożenia, zadowalając się – jak rozumiem – tym, co pracodawca zapewni, jest poniżej wszelkiej krytyki. Gwarantuję Państwu, że personel pielęgniarski i położniczy od lat wykazuje się najwyższą aktywnością – chociażby ze względu na postępujący brak kadr w tej grupie zawodowej przy jednoczesnym regularnym przyroście obowiązków. Gdyby tak nie było, już dawno zmuszeni byliby Państwo zamykać zarządzane przez siebie placówki. Pragnę tym samym podkreślić, że na podobne aroganckie odezwy nie będzie przyzwolenia naszego środowiska.

W żadnym wypadku nie kwestionujemy twierdzenia, jakoby byli Państwo „jako pracodawcy (…) prawnie zobowiązani (…) do implementacji stosownych procedur w zakresie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, które ukierunkowane są na zapewnienie jak najwyższego stopnia protekcji dla personelu medycznego oraz pacjentów przed potencjalnym zagrożeniem zachorowania na COVID-19”. Niestety, reprezentując prawa i interesy pracowników, najlepiej wiemy, że w niektórych miejscach zobowiązanie to nie jest realizowane. Nie wszędzie bowiem wymagana ochrona jest pracownikom zapewniana. W wielu miejscach brakowało i nadal brakuje podstawowych środków ochrony indywidualnej, a pracownicy są zdani na siebie. W innych miejscach te dostępne pozostawiają wiele do życzenia, nie spełniając swoich funkcji. Mają jedynie świadczyć o (pozornym niestety) wywiązaniu się przez pracodawców ze zobowiązań podyktowanych przepisami powszechnie obowiązującego prawa i odpowiednimi procedurami. Pragnę zwrócić uwagę, iż Związek podjął natychmiastowe działania w tym zakresie, gdzie tylko może wyposażając swoich członków w środki ochrony (zakupiliśmy m.in. solidne przyłbice). Niejako wyręcza tym samym pracodawców z ich obowiązku, co jednak, jak widzę, przeszło wśród tych ostatnich bez echa.

Z kolei pouczanie organizacji związkowych (aby formułowane przez nie wystąpienia były

„eksponowane w sposób adekwatny”, a krytyka wobec pracodawców najlepiej by była „miarodajna i obiektywna”, tudzież „nieprzekraczająca granic rzeczowej potrzeby”) przypomina nam niestety dość popularny wśród niektórych pracodawców (z przykrością stwierdzam, że w większości zarządzających podmiotami niepublicznymi, które to – zdaje się – dość licznie występują w Polskiej Federacji Szpitali) trend lekceważenia strony społecznej i dyskredytowania jej osiągnięć popartych ciężką pracą, mobilizacją i codzienną aktywnością w relacjach z podmiotami odpowiedzialnymi za kształtowanie sytuacji ochrony zdrowia w naszym kraju, nad czym niezwykle ubolewamy. Sami bowiem w swojej działalności stawiamy przede wszystkim na współpracę, dostrzegając obopólne korzyści, jakie może ona przynieść. Niestety często odbijamy się od muru, nie dostrzegając po stronie partnera rozmów dobrej woli oraz chęci współdziałania (co tylko potwierdza ton Państwa apelu).

Odnosząc się do uwagi o tym, że „czynności poszczególnych organizacji związkowych w ramach reakcji na ewentualne zaniedbania ze strony danego pracodawcy powinny być podejmowane tylko i wyłącznie w oparciu o zweryfikowane, prawdziwe i rzeczywiście zaistniałe okoliczności faktyczne, a więc dotyczące zdarzeń oraz przypadków, które faktycznie miały miejsce”, pozostaje mi zapewnić, iż właśnie w oparciu o takowe zawsze są podejmowane. Jesteśmy dojrzałym i poważnie traktującym inne podmioty związkiem zawodowym, który każdorazowo weryfikuje docierające doń sygnały o ewentualnych naruszeniach praw czy interesów pracowniczych, dążąc do zapobieżenia eskalacji problemów, z jakimi zmagają się w swej pracy nasi członkowie. Z tej też przyczyny częstokroć to my stanowimy bufor między pracownikiem a pracodawcą, gasząc pożary, które bez naszego udziału mogłyby osiągnąć większe rozmiary. Nie uważamy bowiem, że związek i pracodawca to wrogie sobie „instytucje”, choć z treści apelu Federacji taki wniosek niestety można wysnuć. Podkreślę jeszcze raz – cenimy sobie rzeczową współpracę opartą o wzajemny szacunek wszystkich uczestników wspólnych działań.

Zwracam uwagę, iż zdecydowanie nie na miejscu zdaje się również wybieg polegający na uderzeniu w morale pracowników. Fragmentem „Nie zapominajmy o treści złożonych przez nas zobowiązań, na mocy których zobowiązaliśmy się do sprawowania profesjonalnej opieki nad życiem i zdrowiem ludzkim, do przeciwdziałania cierpieniu i zapobieganiu chorobom oraz do podejmowania niezbędnych czynności w szeroko pojmowanym interesie pacjentów, zwłaszcza w sytuacjach, w których ich życie lub zdrowie może być zagrożone” Państwa zrzeszenie (Federacja) po raz kolejny udowadnia tylko, jak odległe od sytuacji, w której znaleźli się w dobie epidemii koronawirusa tzw. szeregowi pracownicy, okazuje się myślenie zarządzających podmiotami służby zdrowia. W końcu nie od dziś wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zapewniam jedynie, że poczucie obowiązku jest bardzo silnie zaszczepione wśród pielęgniarek i położnych. Instynkt samozachowawczy i troska o własne zdrowie, a w obecnej sytuacji także zdrowie najbliższych, nie są jednak mniej ważne i nie na miejscu jest wymaganie od pracownika, by poświęcał te wartości w ramach pełnienia misji na rzecz szpitala (bo zdaje się, że do tego zmierzają Państwo w swoim apelu).

Co zaś dotyczy rzekomego wywoływania [przez nas] lęku i frustracji wśród personelu medycznego, obawiam się, że wywołuje je przede wszystkim dezorganizacja pracy i brak podstawowych środków ochrony, niepewność jutra oraz docierające z wielu miejsc sygnały o zamiarze korzystania przez pracodawców z narzędzi skutkujących faktycznym spadkiem wynagrodzeń (co było przyczyną zajęcia przez nas stanowiska z 16 kwietnia b.r.). Według informacji spływających od członków naszego Związku z poszczególnych placówek to się już dzieje i z tym staramy się walczyć. Tym bardziej dziwi nas kategoryczne zaprzeczanie temu faktowi przez Federację oraz zarzucanie nam braku umiaru i taktu (owszem, jesteśmy dosadni i być może nie zawsze zważamy na poprawność polityczną, a prawda bywa bolesna, jednak należy się z nią mierzyć, na krytykę zaś być przygotowanym, zwłaszcza kiedy podejmuje się drastyczne kroki, z czego pracodawcy powinni sobie zdawać sprawę).

Nie sposób nie odnieść się także do twierdzenia, iż „dotychczasowe i kolektywne działania, w tym także Pracodawców – Szpitali wraz z Narodowym Funduszem Zdrowia doprowadziły do widocznych rezultatów w obrębie poprawy warunków płacowych pracowników systemu ochrony.” Otóż podkreślenia wymaga, iż widoczne rezultaty przyniosły przede wszystkim działania związków zawodowych, wobec których część pracodawców okazywało raczej wrogość aniżeli chęć wsparcia. Wielokrotnie na poziomie negocjacji wewnątrzzakładowych nasze lokalne organizacje proponowały poszczególnym pracodawcom wspólne wystąpienia (podjęcie wspólnych działań) do konkretnych podmiotów mających niejako pośredni wpływ na kreowanie polityki płacowej pracowników szpitali. Niewielu jednak skorzystało z tej propozycji (a szkoda, bo tam, gdzie się na to zdecydowali, zwykle mogliśmy ogłosić wspólny sukces – np. w sprawie „obronienia” kontraktu dla goczałkowickiego uzdrowiska czy zapobiegnięcia połączeniu dwóch katowickich szpitali, zagrażającemu ich przetrwaniu). Wracając jednak do zasług Federacji w polepszaniu sytuacji wynagradzania personelu medycznego w ostatnim czasie – dotychczas zajmowane przez Nią stanowiska raczej temu przeczą (mieli Państwo obiekcje zarówno do projektu ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, jak i do wykładni przepisów rozporządzenia tzw. OWU, przyznającego dodatkowe środki dla pielęgniarek i położnych – stanowisko z listopada zeszłego roku).

Poruszając temat dotychczasowych wzrostów wynagrodzeń konkretnie pielęgniarek i położnych – z przykrością informuję Szanownych Państwa zrzeszonych w Federacji, że wielu z pracodawców, również zasilających szeregi Państwa zrzeszenia, przez długi czas opierało się wprowadzeniu podwyżek z tzw. OWU w sposób zgodny z wielokrotnie wydawanymi przez Ministra Zdrowia i NFZ stanowiskami, pojawiającymi się zresztą w efekcie intensywnych,dynamicznych działań OZZPiP, który na bieżąco reagował na wszelkie sygnały od pracodawców, dotyczące ich wątpliwości co do poprawności podziału przedmiotowych środków dla pielęgniarek i położnych (że pozwolę sobie przypomnieć – również wynegocjowanych przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, „przyniesionych” pracodawcom „w teczkach”, pozwalających na uatrakcyjnienie siatek płac bez obciążenia budżetów szpitali). Mimo to wielu pracodawców – z tego, co widzimy, także pełniących funkcje w organach Federacji – długo buntowało się przed pozyskaniem dodatkowych środków na wynagrodzenia pielęgniarek i położnych w pełnej możliwej do pozyskania wysokości, w, jak twierdzono, obawie o ewentualne kontrole Narodowego Funduszu Zdrowia. To z kolei sprawiło, że pielęgniarki otrzymały należne im dodatkowe wynagrodzenie z nawet rocznym opóźnieniem. Niektóre nadal na nie czekają. Gdyby nie determinacja związkowców i aktywna postawa naszych członków, pielęgniarki i położne do dziś nie otrzymałyby pieniędzy wywalczonych przez siebie na poziomie ogólnopolskim. Państwa pycha i podkreślanie swoich zasług w tej materii są więc zdumiewające. Wydźwięk Państwa apelu ma zaś daleko odmienny od koncyliacyjnego charakteru, co zdecydowanie nie sprzyja budowaniu tak postulowanej przez Państwa solidarności wszystkich uczestników systemu. Niestety.

Proszę więc pogodzić się z faktem, że jako podmiot reprezentujący prawa i interesy pracowników, będziemy nadal zajmować się tym, co do nas należy – bo działamy oddolnie, blisko ludzi, których dotyczy problem, na podstawie ich apeli, zgodnie z ich intencjami, oczekiwaniami, postulatami, kierując się ich dobrem i troską o ich przyszłość. Czasy pokornego przyzwalania na dominację strony pracodawców już dawno minęły, co najwyższy czas zaakceptować i zacząć poważnie traktować OZZPiP – najlepiej jako partnera równego sobie. Może to bowiem przynieść wymierne korzyści zarówno Państwu, jak i pracownikom. Nie musimy się lubić, ale powinniśmy się szanować – dla dobra pracowników i szpitali, przede wszystkim zaś dla dobra pacjentów, o których w całej tej sytuacji nie można zapomnieć. I tego proponuję trzymać się na przyszłość, licząc na merytoryczną, rzetelną współpracę na linii pracodawca-związek zawodowy.

W imieniu Zarządu Krajowego OZZPiP

Krystyna Ptok
Przewodnicząca

Z kim współpracujemy?